31 grudnia 2005

Witając Nowy Rok 2006

Na progu Nowego Roku nasze myśli z jednej strony biegną wstecz, myślą przebiegamy cały miniony rok 2005. Był to rok szczególny, rok kataklizmów natury, które jednak wyzwoliły tyleż samo miłości i współczucia. Rok dwóch papieży. Nie utulonego smutku po Janie Pawle II i zupełnie innej radości, bo Bóg dał nam nowego Pasterza – Benedykta XVI.
Z drugiej strony wybiegamy myślą w przyszłość i usiłujemy przewidzieć jaki będzie ten Nowy Rok. W jednym i drugim przypadku okazuje się, że jesteśmy bezsilni, czujemy się mali wobec natury i Boga, ktory ją stworzył. Nie potrafimy zmienić przeszłości tak jak nie potrafimy zapobiec przykrej przyszłości ani też lepszej wywołać. Możemy się tylko starać a resztę pozostawić Bogu. W tej sytuacji należałoby chyba z pokorą serca stanąć wobec Boga i zaufać mu do końca.
Dzięki pokornej ufności Maryi przyszedł na świat Syn Boży, dawca życia wiecznego. Za Jego sprawą zostaliśmy uznani za przybrane dzieci Boga, a Maryję otrzymaliśmy za Matkę. Ona zachowuje nasze sprawy w swym sercu i przedstawia je Najwyższemu. Prośmy Ją o wstawiennictwo u Boga, aby nam błogosławił i obdarzał nas pokojem. A naśladując Maryję, świadomie zdążajmy drogą wiodącą do domu Ojca.

Styczeń w Kościele

Jedni świętują pełni wese­la, inni popadają w zadu­mę, jeszcze inni są pełni troski. Niezależnie od na­szych nastrojów nowy rok staje u progu. Zaczyna się, jak wiadomo, 1 stycznia, dokładnie o godzinie 0.00. Ponieważ jednak Zie­mia jest kulą, Nowy Rok zaczyna się przez cały dzień – i to, oczywiście, tylko tam, gdzie obowiązuje nasza, grego­riańska, rachuba czasu.

Pierwszy dzień Nowego Roku, który jest dniem świątecznym, otrzymał w ostat­nich dziesięcioleciach nową treść, zaró­wno w kalendarzu świeckim, jak i koś­cielnym. Z jednej strony dlatego, że w tym dniu przypada Światowy Dzień Modlitw o Pokój, a z drugiej z tej racji, że reforma kalendarza liturgicznego po So­borze Watykańskim II poświęciła ten dzień Świętej Bożej Rodzicielce, Maryi, usuwając ze świadomości inne święto, mianowicie święto Obrzezania Pańskie­go, które podtrzymywało pamięć, że Jezus był Żydem.

W wielu językach europejskich nazwa pierwszego miesiąca w roku wywodzi się od Janusa, boga o dwóch obliczach, który dla starożytnych Rzymian był bo­giem strzegącym wejścia i wyjścia.

Wiele dawnych zwyczajów i obrzędów związanych z okresem od Bożego Naro­dzenia do Trzech Króli poszło w zapom­nienie. Kto np. pamięta, że w Nowy Rok gospodarze szli do sadów, aby poroz­mawiać z drzewami owocowymi, życząc im dobrego nowego ro­ku, a sobie bogatych plonów na jesień. Obe­cny popularny zwyczaj posyłania znajomym kartek bożonarodze­niowych i noworocznych, z którego za­pewne cieszy się minister łączności, jest tylko namiastką dawnego zwyczaju zło­żenia w tym czasie odwiedzin krewnym i znajomym, by osobiście złożyć im życzenia zdrowia i szczęścia.

Słowo „epifania" oznaczało w starożyt­ności uroczyste przybycie do jakiegoś miasta władcy, czczonego jako boga. Dlatego święto „Objawienia Pańskiego" było początkowo świętem Narodzenia Pańskiego. Dopiero później stało się popularnym świętem Trzech Króli. Po­nieważ Ewangelia mówi o Mędrcach, zapewne nie byli oni królami, a dopiero od IX wieku nadaje się im imiona: Kac­per, Melchior, Baltazar. Dlatego inicjały ich imion, uzupełnione bieżącym ro­kiem, które pisze się na drzwiach do­mostw, można też odczytywać jako „Christus Mansjonem Benedicat", czyli „Niech Chrystus błogosławi ten dom".

Wysiłki ekumeniczne sprawiły, że w sty­czniu jeden tydzień jest poświęcony mo­dlitwie o jedność chrześcijan. Modlitwa ta ma nam przypomnieć o prawdzie, że chociaż chrześcijanie na różne sposoby wyznają swoją wiarę, to jednak jest tylko jedna wiara, jeden chrzest i jeden Pan. Tydzień ten poprzedza dzień poświęco­ny dialogowi z judaizmem, a zamyka dzień poświęcony dialogowi z islamem.

1 Stycznia Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryji

Ewangelia: Łk 2,16-21

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].



O Maryjo,

Pokaż nam Jezusa

niesłychany owoc

Twego ludzkiego ciała.


Jeden z nas

W dniu obrzezania i nadania imienia Jezusowi Jego człowieczeństwo osiąg­nęło nowy poziom: ściśle związał się ze społecznością ludzką, odtąd można by­ło zwracać się do Niego po imieniu, stał się częścią ludu i jego wiary - stał się jednym z nas.


Zdumienie Maryi

Maryja zapewne z zaciekawieniem słuchała wszystkich słów, jakie roz­brzmiewały w biednej stajence bet­lejemskiej. Nie tylko Jej zostały prze­kazane przedziwne rzeczy o Jezusie, lecz także pasterzom, którzy pośpie­sznie przybyli do stajenki. Maryja jest Matką Dziecięcia i tak Mu bliska jak nikt inny. Mimo to jest pełna zdumie­nia. I zachowuje w swoim sercu wszy­stkie słowa o Nim, i je rozważa, aby być dobrą matką dla Niego.

>>>>>>>>>>>><<<<<<<<<<<<<<
„Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu" - mówi się w Ewangelii Łukaszowej. Ewangelista mówiąc o sprawach, zape­wne nie miał na myśli tylko wydarzeń z ostatniej chwili. Poprzedziło je spot­kanie z aniołem, niepewność reakcji Józefa na wieść, że jest brzemienna, wizyta u krewnej Elżbiety, wędrówka do Betlejem, niemożność znalezienia godnego schronienia w tę świętą noc. Wszystkie te sprawy, radosne i bolesne, zachowywała Maryja w swym sercu — miejscu miłości do swego Dziecię­cia i miejscu wiary w Boga, który wszystko może. W sercu, w którym nie było miejsca na żadną obawę o przy­szłość. Bo Pan był z Nią.