07 stycznia 2006

Skarb Bozego Objawienia

Medrcy badajac firmament nieba dostrzegli tajemnicze swiatlo. Potraktowali je jako wiadomosc o narodzinach wyjatkowego Czlowieka. Zdecydowali sie na odszukanie Go i spotkanie z Nim. Podejmuja dluga droge, ufajac wiadomosci wypisanej przez swiatlo na niebie. A kiedy po wielu przygodach dotarli do Betlejem, dostrzegli mloda kobiete tulaca piekne dziecko w swoich ramionach. Spotkanie z Jezusem i Jego Matka bylo owa rzeczywistoscia, ktorej poszukiwali. Odtad rozpoczal sie nowy etap ich zycia.

Objawienie dociera do czlowieka w dwu etapach. Pierwszy to wiadomosc o istnieniu rzeczywistosci, ktora mozna przezyc. Drugi, to samo spotkanie z ta rzeczywistoscia. To jest mniej wiecej tak, jakby Pan Bog przyszedl do kogos i powiedzial mu: W twoim ogrodzie gleboko w ziemi jest poklad zlota. Wiadomosc ta dociera do swiadomosci wlasciciela ogrodu. Oto pierwszy etap objawienia. Juz sama wiadomosc staje sie zrodlem szczescia. Ale radosc z wiadomosci o zlocie nie rowna sie radosci z posiadania zlota. Trzeba zabrac sie do drazenia szybu, by do zlota dotrzec.

Istnieja trzy postawy ludzi wobec takiej wiadomosci. Jedni spogladaja na piekny, od lat pielegnowany ogrod i dochodza do wniosku, ze szkoda go niszczyc. Wprawdzie zloto jest, ale aby je wykopac, trzeba sie wiele nameczyc i do tego zniszczyc ogrod. Ci wybieraja piekno doczesnosci i nie podejmuja trudu dotarcia do wskazanego przez Boga skarbu.

Drudzy decyduja sie i to bardzo szybko na kopanie. Przynosza lopaty i inne narzedzia sadzac, ze w ciagu kilku dni zloto zadzwoni o ich kilof. Niszcza ogrod, kopia glebokie doly, po miesiacu zmeczeni i zniecheceni rzucaja lopaty. Ci nie maja ani ogrodu, ani zlota. Zycie ich wypelnia gorycz.

Jeszcze inni podchodza do drazenia szybu spokojnie i z rozwaga. Szukaja specjalistow, by sie dowiedziec, jak sie to robi. Gromadza potrzebne narzedzia i materialy. Po dokonaniu najwazniejszych przygotowan przystepuja do budowy szybu. Nie dziwia sie ani wtedy, gdy napotykaja na twarda skale, ani gdy musza bronic sie przed zalaniem woda. Kopia wytrwale, az pojawia sie pierwsze grudki zlota. To znak, ze wiadomosc byla prawdziwa. Po dlugim czasie kilof trafia na zyle zlota. Tu bedzie chodnik. Mozna rozpoczac eksploatacje na wielka skale.

Spotkanie z zyla zlota, z calym jego pokladem, stanowi poczatek nowego etapu zycia. Wlasciciel ogrodu nie tylko wie, ze u niego jest zloto, ale to zloto ma w swoich rekach, jest ono do jego dyspozycji. Dotad trudzil sie dla zlota, majac w rece jedynie ciezka ziemie, odtad zloto bedzie pracowac dla niego.

Oto obraz wchodzenia w tajemnice Objawienia Bozego. Na poczatku jest jedynie podana przez Boga wiadomosc, gdzie nalezy szukac skarbu. Ten, kto podejmie trud szukania, przezyje radosc objawienia jego wartosci. Pierwszy etap jest nam znany. Bog mowi: Szukaj skarbu w Kosciele. A ten, kto wejdzie do Kosciola, jak Medrcy do Betlejem, dowie sie, ze znajduje sie on w Pismie Swietym i w Eucharystii. Ostatecznie jest to wezwanie do czytania Biblii, poniewaz w niej objawia sie zloto Madrosci Bozej, i wezwanie do wchodzenia w glab uczestniczenia w Eucharystii, bo w niej objawia sie zloto Bozego Zycia.

Trzeba uwaznie spojrzec na ludzi roznie podchodzacych do wiadomosci o skarbie ukrytym w ziemi ich ogrodu. Do ktorych z nich nalezymy? Czy brak nam odwagi i nie chcemy ryzykowac zniszczenia ogrodu doczesnosci? Czy braklo nam wytrwalosci i siedzimy nad stertami ziemi nie zaznajac ani szczescia doczesnego, ani plynacego z posiadania Bozego skarbu? Czy tez trudzimy sie jak Medrcy, madrze dzien po dniu zblizajac sie do spotkania z Boska rzeczywistoscia? O radosci tych, ktorzy juz do niej dotarli, nie trzeba mowic, ona i tak jest nie do opisania.


Zapraszam na styczniową Mszę świętą w sobotę 14 bm. na godzinę 18:00 w kościele St. James.